Tag: Dzieci ulicy

Streetworker- strata czasu czy prawdziwa pomoc?

Widzimy je często na ulicach. Są zagubione, często wkroczyły na tak zwaną „złą drogę” , kradną, piją, narkotyzują się. Przechodząc obok tego bólu i cierpienia jesteśmy najczęściej obojętni, nie zdajemy sobie sprawy z tego jak wiele ci mali ludzie już przeszli w swoim dotychczasowym życiu. Większość zada teraz pytanie: o kim właściwie mowa? Dzieci ulicy- to termin być może znany przez większość z nas. Na pewno chociaż raz obił nam się o uszy. Właściwie całe życie tych młodych ludzi toczy się na ulicach, stąd też to określenie. Wiele osób w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tragedii tych młodych ludzi. Na szczęście powstaje coraz więcej fundacji i miejsc niosących pomoc. Jak więc możemy pomagać? Zawsze znajdzie się jakiś sposób, oczywiście tylko wtedy, gdy mamy ochotę naprawdę zaangażować się w tę sprawę. W innym wypadku nie ma to najmniejszego sensu. Jedną z form może być zostanie streetworkerem. Kim jest taka osoba? Streetworkerzy to ludzie, których zadaniem jest odszukanie „dzieci ulicy”, zdobycie ich sympatii i przyjaźni. Później mogą starać się pomóc i wyprowadzić je na prostą. Zadanie to nie należy do łatwych, ale z pewnością przynosi dużo satysfakcji. Innym sposobem pomocy są specjalne ośrodki dla dzieci oraz schroniska. Miejsca te pomagają przetrwać najgorszy czas, dają schronienie. Niestety nie jest to pomoc długoterminowa, ponieważ często nie pozwalają na to środki. „Dzieci ulicy” są wciąż zaniedbanym problemem polskiego społeczeństwa, chociaż i tak możemy zaobserwować ogromny postęp w stosunku do lat poprzednich...
Kim jest „dziecko ulicy”?
Na ulicach coraz częściej możemy zauważyć wałęsające się bez celu dzieci. Często może nam się wydawać, że są to młodzi chuligani. Wielu z nas zadaje sobie także pytanie: „Czy rodziców nie obchodzi ich los, gdzie są, co się z nimi dzieje?”Sęk w tym, że najczęściej nie. Zjawisko to jest ostatnio na porządku dziennym, a „ Dzieci ulicy” są już chyba w każdym większym mieście.Temat jest bardzo ciekawym i uważamy, że należałoby się w niego chociaż trochę zagłębić. Otóż „dziećmi ulicy” są zazwyczaj młode osoby, pochodzące z patologicznych rodzin. W domu rodzinnym są zaniedbywane, ale często też gnębione. Zrobią więc wszystko, aby jak najmniej czasu spędzać w domu, gdzie teoretycznie powinny znaleźć spokój i wytchnienie od problemów dnia codziennego. Bieda i patologiczna rodzina to te najczęściej spotykane przyczyny ucieczki dzieci na ulicę. Są jednak też takie osoby, które pochodzą z tak zwanych „dobrych rodzin” a przyczyną ich ucieczki z domu jest na przykład konflikt z rodziną.Kolejną kwestią jest to, jak naprawdę wygląda życie tych dzieci. Żyją na dworcach, w piwnicach. Przebywają w grupach, co daje im poczucie bezpieczeństwa i często akceptacji, której nie doświadczają w swojej biologicznej rodzinie. To właśnie ta grupa rówieśników sprawia, że mają swoją namiastkę rodziny i przebywają wśród osób, które znają i rozumieją ich problemy.Niestety, aby przeżyć muszą posuwać się często do tak drastycznych kroków, jak sprzedawanie swojego ciała, kradzieże oraz inne przestępstwa ( nie zawsze zaliczane do tych drobnych).Warto więc zainteresować się losem tych dzieci, być może kiedyś ocalimy życie jednego z nich?..
Dzieci bez marzeń?
Każdy człowiek ma jakieś plany, marzenia i wyobrażenia własnej przyszłości. Szczególnie pamiętamy te pragnienia z okresu dzieciństwa. Jeden chciał być lekarzem, inny strażakiem. Marzyliśmy o nowej zabawce lub wyjeździe do Disneylandu. Niestety nie każdy może mieć AŻ takie pragnienia. Niektóre dzieci posiadają bardziej przyziemne pragnienia, jak na przykład normalne życie. Wydawałoby się , że to tylko puste słowa, ale tak naprawdę życie wielu dzieci w naszym otoczeniu to koszmar na jawie i bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z życia toczącego się wokół nas. Dzieci ulicy każdego dnia walczą o przetrwanie, a nadzieja na lepsze jutro jedna z niewielu rzeczy, które trzyma je przy życiu. Ci młodzi ludzie są bardzo często wykluczoną częścią społeczeństwa, wielu ludzi uważa ich za zdemoralizowanych chuliganów, a mało kto przystanie i zastanowi się nad ich losem. Nie mówimy już o pomocy, bo na ten krok decydują się nieliczni. Zagłodzone, brudne i narkotyzujące się dzieci to obraz wielu dużych miast nie tylko Polski, ale chyba wszystkich krajów cywilizowanego świata. Wiele z nich ucieka z domu rodzinnego do grupy rówieśniczej przed biedą i patologią, ale również przed niezrozumieniem rodziny. Aby przeżyć uciekają się do przestępstw, często tworzą też gangi i grupy przestępcze. I tutaj wracamy do punktu wyjścia, ponieważ wszystko to robione jest w celu poszukiwania lepszego życia i dobrobytu. Wiele organizacji stara się pomóc wyjść tym młodym ludziom na prostą, lecz jest to zadanie bardzo trudne i czasochłonne, ale jeżeli tylko chcemy się zaangażować w tworzenie nowego społeczeństwa, to zdecydowanie warto spróbować...
Historie pisane przez życie
Zabłąkane dzieci mieszkające na ulicach to nie film, czy opowiadanie książkowe. Często nie zdajemy sobie sprawy z realnej sytuacji wielu młodych ludzi w naszym kraju. „Dzieci ulicy” wydają się być mitem, pewną historią hollywoodzkiego filmu , ale niestety nie możemy zaliczyć tego do fikcji. Problem ten dotyczy już około 13% młodego społeczeństwo, a więc może warto zastanowić się nad przyczynami oraz możliwością pomocy tym młodym ludziom? Dzieci ulicy bardzo często są uważane za chuliganów, bandytów. Nic dziwnego, ponieważ aby się utrzymać muszą uciekać się do najokrutniejszych rzeczy: od drobnych kradzieży, aż do prostytucji. Niestety, ale ogromne „zasługi” (i to nie w tym dobrym znaczeniu tego słowa) możemy przypisać współczesnym mediom, oraz lansowanej modzie na agresywne zachowania. Większość filmów czy też artystów ( przykłady można by długo wymieniać) promuje nie tylko wyżej wymienione zachowania agresywne, ale także buntownicze nastawienie nastolatków do życia oraz osób, które często chcą dla nich jak najlepiej. To właśnie jest następnie efektem wielu konfliktów, które mogą powodować ucieczki z domu i co za tym idzie, życie na ulicy. Większość z dzieci uciekających na przysłowiową „ulicę” nie jest w stanie przewidzieć, ani nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów. Niestety często nie można już zmienić swojej decyzji i trzeba radzić sobie z życiem. Prawo miejskiej dżungli jest nieubłagane i najsłabsi odpadają. Jeżeli nie potrafisz się przystosować- wypadasz z gry. Trzeba nauczyć się żyć bez skrupułów i uczuć...
Gdy nadzieja jest ostatnim ratunkiem
Nadzieja to bardzo często jedyna rzecz, która trzyma nas przy życiu w ciężkich chwilach. Wiadomo, że życie nie jest usłane różami i każdego dnia musimy ścierać się z wieloma przeciwnościami losu. Wyobrażasz sobie jednak sytuację, gdy całe Twoje życie jest jednym wielkim pasmem bólu i niepowodzeń? Niestety, to nie fikcja i wiele osób, które doświadczyły biedy i niezrozumienia świata musi sobie radzić nie tylko z problemami dnia codziennego, ale także dźwigać bagaż doświadczeń. Jest to szczególnie bolesne, gdy uświadomimy sobie, jak młode są to osoby. Chcę tu nawiązać do coraz bardziej powszechnego ostatnimi czasy terminu „dzieci ulicy”. Dziećmi ulicy są młode osoby, które zostały w pewien sposób wykluczone ze społeczeństwa i żyją na jego marginesie. Pomimo młodego wieku osoby te muszą same się utrzymać i przeżyć kolejny dzień. Zapytasz pewnie: „jak”? Dla wielu osób jest to zagadką i pewnie nie chcielibyśmy wiedzieć do jakich rzeczy ucieka się młodzież, aby przeżyć kolejny dzień na ulicy. Najczęściej są to drobne przestępstwa, jak oszustwa czy kradzieże, ale mowa tu także o sprzedaży swojego ciała, czasami nawet za przysłowiową „kanapkę”. Zastanawiające jest, skąd dzieciaki biorą siłę na takie życie i radzenie sobie z problemami? Przecież większość z nich to dzieci, które spotkały się z niezrozumieniem rodziny lub brakiem zainteresowania, patologią. Dźwigają ogromny bagaż doświadczeń i pomimo młodego wieku przeżyły i widziały więcej, niż nie jeden dorosły. Odpowiedzią na to pytanie jest nadzieja. To ona utrzymuje je przy życiu. Nadzieja na lepszą przyszłość to bardzo często jedyna rzecz, dla której chcą żyć...
Prawda o ulicy
Wiele osób boi się wychodzić na ulicę po zmroku, a to za sprawą młodych chuliganów. Boimy się napadów, kradzieży oraz tego, że młodzi ludzie mogą nas zaatakować. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z tego, dlaczego wiele osób to robi. Ci młodzi ludzie są tak wychowani, taki przykład dostali z domu i nie wiedzą co znaczy „normalne życie” według ogólno pojętych zasad społecznych i moralnych. Dzieci ulicy to osoby wychowywane przez rówieśników. Najczęściej pochodzą z patologicznych rodzin, w których bieda i niezrozumienie to chleb powszedni. Ucieczka jest zazwyczaj jedynym wyjściem. Młodzi ludzie wychowywani są przez starszych kolegów, to z nich biorą przykład i wzór na to m jak przeżyć kolejny dzień. Ulica to straszne miejsce. Większość z nas w ogóle nie wyobraża sobie sytuacji, gdy nie mamy dokąd wrócić po całym dniu, gdzie odpocząć. Dla tych dzieci to normalne. W większości wypadków dochodzi do tego alkohol i narkotyki, które dodatkowo pogarszają całą sprawę. Używki zmieniają młodych ludzi nie do poznania, rujnując im całe życie i przyszłość. Mimo tego, że powstaje coraz więcej hosteli i fundacji zajmujących się tym problemem, to niewiele osób uda się uratować i sprowadzić na dobrą drogę. Wciąż za mało jest tak zwanych „streetworkerów”, czyli osób starających się wyciągnąć dzieci z ich nieciekawej sytuacji. Praca ta jest bardzo niewdzięczna i rzadko kiedy przynosi zamierzony efekt. Być może jednak warto przemyśleć tę kwestię i zająć się właśnie tą gałęzią wolontariatu? Każda para rąk jest przydatna, a satysfakcja z uratowania chociażby jednego istnienia ludzkiego jest ogromna...
Gdy ulica staje się planem filmowym
„Dzieci ulicy” to kwestia, z którą spotykamy się właściwie codziennie. Oczywiście nie jest ona na tyle naświetlona jak inne akcje społeczne, ale warto zwrócić uwagę także na ten problem. Trzeba przyznać, że w kwestii pomocy niesionej tym młodym ludziom nastąpił ogromny postęp w stosunku do lat poprzednich. A jest komu pomagać. Wg badań statystycznych jeszcze w 2000 roku liczba wychowanków ulicy wynosiła zaledwie 5% społeczeństwa. Liczba ta regularnie rośnie i wynosi już około 13%. W samej stolicy kraju znajdziemy około 15 tysięcy „dzieci ulicy”. Oczywiście są to dane szacunkowe i być może ta liczba jest o wiele większa niż wszyscy przypuszczamy. Jeśli się jednak zastanowimy, świadomość ludzi w tej kwestii wciąż jest niewielka i nie bardzo wiemy jak pomagać tym ludziom w kryzysowej sytuacji życiowej, dokładnie takiej, w której się znaleźli. Polska nie prowadzi uświadamiających akcji społecznych. Jeżeli jednak zagłębimy się w temat polskiego kina niezależnego, możemy zobaczyć, że ten temat został już poruszony. Dość popularny film „Cześć, Tereska” opowiada o historii młodej dziewczyny z takim właśnie problemem. Jest to typowa droga na dno obierana przez większość dzieci ulicy. Konflikt z rodzicami, ucieczka z domu, a następnie życie na ulicy. Dzieci na ulicach to nie tylko problem naszego kraju. Rosyjski film „ Lilja 4-ever” opowiada również podobną historię rosyjskiej nastolatki, która ucieka się do „sprzedawania” swojego ciała, czyli jednymi słowy do prostytucji, która pomaga jej przeżyć ciężkie chwile. „Dzieci ulicy” są tematem rozległym i bardzo trudnym, a więc niewielu ludzi decyduje się podjąć to niezwykłe wyzwanie, jakim jest niesienie pomocy młodym ludziom...
Sieć jako miejsce pomocy
Najczęściej w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z problemów otaczającego nas świata. Większość z nas żyje z dnia na dzień nie zwracając uwagi na najbliższe otoczenie. Często mało istotne wydają się być problemy dzieci. Niestety w obecnych czasach nie każde z nich ma kolorowe dzieciństwo i wymarzony los. Możemy się spotkać z terminem „dzieci ulicy”. Właściwie co on oznacza? Dziećmi ulicy są wykluczone ze społeczeństwa jednostki. Dzieci te właściwie wychowywane są przez ulicę. Żyją tam, zawierają znajomości, spędzają wolny czas, kradną. Możemy nawet pokusić się o stwierdzenie, że walczą o przetrwanie. Wspomniane osoby bardzo często pochodzą z rodzin patologicznych, z marginesu społecznego. Rodzice nie wykazują większego zainteresowania ich zachowaniem, problemami, życiem codziennym. Nawiązując już do tematu domu rodzinnego możemy pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie jest główny powód przeniesienia życia dzieci na ulicę. Brak zainteresowania może okazać się bardzo bolesny dlatego też szukają wsparcia u osób o podobnych problemach. Niestety nie zawsze wychodzi im to na dobre, a już skomplikowane życie z każdym błędnym krokiem staje się jeszcze trudniejsze. Na szczęście rozwijają się organizacje zajmujące się takimi osobami. Mogą one otrzymać tam pomoc, poradę a także wsparcie w ciężkich chwilach. Jednym z rozwijających się portali jest serwis www.dzieciulicy.com.pl. To właśnie tam znajdziemy wiele przydatnych informacji o ludziach, których dotknął ten problem. Jeżeli chcesz więc włączyć się w ruch pomocy dzieciom ulicy możesz zgłosić się do którejś z jednostek zajmujących się tą problematyką. Ty również możesz zmienić świat...